chodź i wejdź, pokornie pochylając głowę, wsuń języczek w płatków splot, wbij wciskając się poślizgiem kotku w krok, podniecenie moje ściska wzrok przysłaniając źrenic mrok, głęboko jesteś i mam dreszcze.
no
Poci się skóra nie od pieszczoty przyjemności, Leżę w ciemności, Dłonie już drgają koncert marności, Słucham w przykrości, Mrowi pod skórą stado małych gości, Nie pragnę samotności, Swędzi zło od środka z kości, Rzucam się w nagłości, Brzuch ból wysadza falami mdłości, Rozbieram się do nagości, Serce kołacze do drzwi zewnętrzności, Wrzeszczę: litości!, Głowa zyskuje... Czytaj dalej →
shhh…
jesteś brakiem dźwięku - niesylabą, nienutą w otchłani zamętu, prowokujesz synapsy połączone pochodniami, które palą się do Ciebie i przestać nie mogą bo przecież będąc nieobecnością nie możesz być trwogą, a jednak zadziwić się mrówki w zwoju mózgowym nie mogą, bo nie będąc - jesteś głuchą mową, niemową, umowną ciszą, podczas której słyszę Cię teraz... Czytaj dalej →