się

To nietrwający nie-sen, Myśli wirują pod parasolem przeżyć Dnia obecnego, wypchanego Emocjami i drinkami, Kolorowe wróżby, które nie miały się zdarzyć Wciąż Cię męczę i się czepiam Jak twierdzisz, bo głupio Nie przytakuję gdy nie rozumiem, A może tym, że tego nie wiem Cię irytuję, że jestem taka, A nie owaka, Dobrze nie rokuję, to... Czytaj dalej →

środa po

odkryj koc idź w noc weź moc zerwij z drzewa o woc, który da Ci moc, z którą odkryjesz koc i pójdziesz w noc. uro boro ros. nieskończo noc ność utulenia i zbawienia, z grzechu wybawienia, przewidzenia, wykonania, umacniania do trwania w zbawczej łasce, i miłości pełnej ości. w całej ilości całości od nowości -... Czytaj dalej →

the

I. Zjawisko, a rzeczywistość Bertrand Russel - „Filozofia, nawet jeśli nie jest w stanie odpowiedzieć, na tak wiele pytań, jak moglibyśmy sobie tego życzyć, posiada przynajmniej zdolność stawiania pytań, które czynią świat ciekawszym i ukazują dziwność i cudowność skrytą tuż pod powierzchnią najzwyklejszych rzeczy, z jakimi stykamy się na co dzień.” nie denerwuj się gdy... Czytaj dalej →

such a beautiful lie

niebo, niebo, nie bo nie, nie, bo spadasz mi na głowę, wcale Cię tu nie chcę, teraz to nie oni płaczą jak zazwyczaj, a ja, bo zgubiłam się w raju na haju, tu na ziemi.

góra

Przerasta mnie wszystko, I nie przesadzę - przyznając się i Podążając dalej, Ściany pod górę to tylko detale, Ten świat dookoła Nie ma już najmniejszego skrawka Przychylnej mi ziemi, Mogę stukać i wrzeszczeć: No przytul mnie choć wietrze! Ale to na nic: Zgubiłam się I nie umiem przy Tobie odnaleźć, Boję się i nie mam... Czytaj dalej →

3

płonę, artystycznie płonę przez galaktyk lata. zostawiając światła świata daleko za czubkiem swego nosa i końcem superego, paskudnego i mojego. tak prosto i po prostu, naturalnie i przedrefleksyjnie nie szukając i nie podążając; jestem płodzącą to, właśnie jak mi się jawi to - a właściwie zjawia. znoszę granicę między „wykluczające” a „zaprzeczające”, nie z celowości... Czytaj dalej →

Dzień dobry!

Maszeruję pod wiatr, dziś tak ładnie nieprzesadnie, słońce przebłyskuje przez chmury, dotyka porannym promieniem policzka mego, w głowie odurzony umysł, przygniata zdarzenia swym ciężarem prostych znaczeń, chyba oczekując awantury, ale się dziś im nie dam, poukładam z wiatrem żądze w mojej głowie aby nie rozwiały się za bardzo i komuś innemu nie usiadły na barku... Czytaj dalej →

ikea

Nie słyszysz mnie, A ja już wrzeszczę wniebogłosy, Obrywam piórka Swojej duszy, Jęczę i czuję, że pukam Nie do siebie, Pragnę i nie cierpię, Nie chcę i boję się, Że stracę, Schować w środku Nie umiem, Tonę i wyciągam Na ratunek język, Niezdarnie i nietrafnie - Niepoprawnie; Skończ te baśnie I zamknij się już Właśnie.... Czytaj dalej →

do czasu.

jestem jedyną winną, biorę wszystkie oskarżenia, nie jestem wystarczająco dobra, a może jestem po prostu zła; gdy Ty spadasz, nie umiem być najlepsza, kiedy czuję, że my balansuje na cienkiej granicy* i widzę, że Ty tu nie jesteś, nie widzę swojego dobrego znaczenia, nie wiem którędy być dobrym wpływem, którym słowem Cię bolę i którym... Czytaj dalej →

na amen

toń we mnie do dna, roztapiaj się we mnie cały, rozpadaj się we mnie na kawałki, krusz się jak ciastko, rozsypuj się do reszty, rozwarstwij się starannie, rozpryśnij się totalnie, na mnie, na zawsze to rób, aż po grób.

nieprawi

boję się, że przestałeś chcieć do mnie mówić, a ja wichurą namiętności choćbym i była, to i tak nie zawładnę, nie okiełznam Cię siłą, za mała jestem w swych postaciach by móc Cię inspirować do działania, boję się, że milczenie oznacza pokłosie rozczarowania, a we mnie ten strach przechodzi od krzyku na jawie drepczącego powolutku... Czytaj dalej →

esencja

wrażliwa, pełna życia i cholernie fascynująca. przeklinam. palę. piję. tak też żyję. wpatrz się do oślepnięcia i wsłuchaj do ogłuchnięcia. wzajemnie - to odbicie, a nie własna refleksja na życie.

pełnia

boję się swojego oddania, pełnego jak przelana woda z dzbana do dzbana, płynę całością swoją dobrocią i złością, swoją istością za Twoją miłością, nie umiem inaczej się nie oddać szczerze, pojmuję, że coś tracę w tej popieprzonej wierze ale nie umiem być swoją częścią tylko zwierzęcą, która pożąda, pragnie i trzyma w napięciu, jestem całością,... Czytaj dalej →

uroboros

Wielkości tych dni nie zmierzę słowami ani liczbami, Miłością wypełniona oddaję swe ciało i krew tętniącą życie, dzieląc się z Wami Sobą – jestem dla Was moi przyjaciele, a szczególnie dla Ciebie, Martwy dzwon na wieży nadal wierzy i patrzy z wysoka na mnie Jak poddałam się w jego oczach w walce, Odwrócona – ja... Czytaj dalej →

bang

raz dwa trzy dziś odpadasz Ty, lekko miękko ze zwiędniętym sercem Ty, ładnie, gładko, przetrawiona Twoja wola dziś, to nie świeży, słodki, miękki ptyś, trudno, ciężko miło być, gdy pod powieką potwór drzazgą tkwi.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑