istnienie nie jest tym, co istniejące

Doświadczenie mówi o tym, co istnieje, ale nie mówi, że to koniecznie musi być takie, a nie inne.To istnieje, ja istnieję, ale niekoniecznie to jest tym, czym mi się wydaje, nie dostarcza to mi zatem prawdziwej ogólności. Doświadczenie podrażnia tylko rozum, nie zaspokaja jego chęci na te poznania. Takie zaś odczucia ogólne odznaczające się wewnętrzną... Czytaj dalej →

19.05 viberJ Przez całe  życie Rzęski mojej duszy poruszało Przeżywane gdzieś poza rzeczywistością Uczucie najgłębszej,  niemożliwej miłości do Wyśnionej, doskonałej,  idyllicznej osoby. Czułość,  tkliwość, harmonia pełnego  zrozumienia,  nostalgia,  pragnienie i poczucie wyjątkowości było paliwem tej tęsknoty.  To było zawsze bardzo pięknie smutne - bo niemożliwe do spełnienia  przecież. To było bardzo bezpieczne przecież,  bo nie... Czytaj dalej →

małpi gaj

Ucieknijmy dokądś, Nie skądś, Zróbmy coś mądrego komuś, Zostawmy i odpuśćmy ćmy, Wyeliminujmy strach, Przewidźmy jakiś krach, Ugryźmy w dłoniach pył, Wypijmy czarną noc, Rozbijmy głową mur, Rozbierzmy każdą myśl, Przerwijmy winogrona kiść, Zdobądźmy jakiś szczyt, Wypuśćmy marzeń chwyt, Odkryjmy siebie w tym, Niech ziści się nasz plan, Niech wszyscy zaczną żyć. 

przytul

chcę Cię przytulić, ale nie Ciebie, a do Ciebie, to straszne… znaczy nie samo w sobie, ale tak w ogóle; dobrze jest przytulać Ciebie, to cudowne przeżycie kontaktu z wszechświatem, aż zapiera umysłowy dech w piersiach2344 - to cudowne. jesteś wszystkim, mam wrażenie kontaktu z czymś porażająco dużym, to oszołamia i czuję się mała, ale... Czytaj dalej →

czerwony

chodź i wejdź, pokornie pochylając głowę, wsuń języczek w płatków splot, wbij wciskając się poślizgiem kotku w krok, podniecenie moje ściska wzrok przysłaniając źrenic mrok, głęboko jesteś i mam dreszcze.

dwa

jedno wyraża Twoją chęć, drugim wymyślasz moją niechęć. chodź tu, koło mnie jest dla Ciebie miejsce - jest miłe i nie jest to, to samo co: nie przyjdziesz tutaj? bez spojrzenia. smutek zalewa moją duszę. źle, zimno, samotnie, okropnie. słowa mają znaczenie.

t o jest wszystko

rzeczywistość i nic, dwa równoległe światy, niezależnie od siebie tworzą powiaty, coś i nic, wiele i jedno-nic, ‚nic’ jest czymś, czym? w tym języku: niczym, to metaoszustwo; wymiary? dziesiąty! a tam: brak miary - właściwość, niezmieniająca się przy przekształceniach(izometrycznych)przestrzeni metrycznej, nic poza rzeczywistością na nas wpływa i nie wpływa, mamy wpływ na  t o  z... Czytaj dalej →

obudzić się!

nie spostrzec czegoś, co właśnie się stało?uświadomić coś sobie zbyt późno?zareagować z opóźnieniem?ocknąć się z trwającego snu?być swoim przyjemnym snem?a może nie sięi to moje ja przerywa Twój sen?i wiję się po nim jak przyjazny wąż wciąż?odczuwasz pragnienie na moje wokół Ciebie istnienie?wywołuję w Tobie uczucia?jest przyjemnie, dobrze Ci jest?ożywiłam Cię? Przywróciłam Cię do wspólnego... Czytaj dalej →

nieskończoność

wyśniłam sobie, że ta jedna miała pachnieć tak Tobą i umarłam wielokrotnie od zapachu tak Tobą  - oszołamiał  i przywracał w nieskończoność życia, dreszcze złe ble.

stopa złota

Stopić się Z Tobą W saunie W wannie chcę, Rozpuścić Włosy I myśli, Potem się Twoim Obkleić, Pary do Życia Nawdychać, I przejrzeć Na oczy A Tam Dalej widzieć Twój Uśmiech Uroczy.

nie ma

Gdzie jesteś kiedy Cię nie ma? Bliżej czy dalej od nieba? Tropię czy wolne jest to, co wybieram. Czy to co się dzieje mimo mojej woli:   Kochanie, marzę teraz o Twoim Wewnętrznym oceanie, co pochłania W swoją nieskończoność, Zalotnie kręcąc głową; jest Moje czy Twoje?   W Madrycie w duecie na jednym Bilecie przez... Czytaj dalej →

się

To nietrwający nie-sen, Myśli wirują pod parasolem przeżyć Dnia obecnego, wypchanego Emocjami i drinkami, Kolorowe wróżby, które nie miały się zdarzyć Wciąż Cię męczę i się czepiam Jak twierdzisz, bo głupio Nie przytakuję gdy nie rozumiem, A może tym, że tego nie wiem Cię irytuję, że jestem taka, A nie owaka, Dobrze nie rokuję, to... Czytaj dalej →

chasing the dragon

Heros i odpowiednia dla niego dziewczyna - heroina, z czerwonego kwiatu zrodzona, błogością bogowi kolana ugina, tlen z ust spija i do nieba serce wyrywa, w sobie zagubiona, euforią uwiedziona, beztroską zespolona, w absolucie uwięziona, co dał jej się oddać sobie i namiętności jej niepiękna wina, że męskiego świata siła przy niej zgniła; naiwna endorfina.

biel

wyjść poza to wyjść poza język, a wyjść poza język w kontakcie można tylko spróbować pisaniem poezji: biel uleciała jak trzmiel się bzykać, soczyście wytrysnąć diamentami lub smokami w nią - w pąk.

niezdolności jako atrybutu zdolności

Słabo mi idzie. Dobrze Ci biegnie. Pusto mi idzie. Pełno Ci biegnie. Chyba nie buduję, choć chciałbym. Chyba buduję, chyba bym nie chciał. Chyba nie mam polotu, pewnie miałbym. Chyba mam polot, pewnie nie miałbym.   Nie głaszczę – ranię. Nie głaszczę - nie ranię. Widzę krótko – siebie. Widzę długo - nie siebie. n... Czytaj dalej →

spokoju

w przedpokoju pokoju swojego niepokoju   krzyk niemy jękniemy kradniemy chłoniemy mrukniemy odsuniemy to nie my

jesteś j

jesteś delikatny i możliwy smutny i rzeczowy dobry i wzburzony atrakcyjny i zraniony czuły i wesoły ciekawy i zaradny wspaniały i zmęczony rozmowny i uczynny rozdarty i spokojny bystry i ciepły szalony i dojrzały logiczny i niewierny inspirujący i bojaźliwy egocentryczny i miły kulturalny i grzeszny namiętny i odpowiedzialny jesteś idealny.

intymność

chodzę po plaży pełnej śniegu, stąpam delikatnie po chmurze wyobrażeń rzeczywiście nierealnych czy moralnie niemożliwych, w sile uczuć nie wiem wcale ile kroków to kilometr, ile metrów w Twoją stronę ile płatków pod stopami, chcę opisać świat liczbami, niepotrzebnie wcale, chylę czoła pod chmurami, że Ty jesteś między nami -  moimi nogami.

Freud

Gdzie jest i co się z nim dzieje? Dobranoc.   Jest Kocha Dobranoc   Dzień dobry   Gdzieś dobry Dzień O 611?? <"Thelma". Klimatyczny, niejednoznaczny i moralnie ambiwalentny>   od rana się bawimy   pograjcie na dzwonkach!   gramy teraz mamy drzemkę   Dobranoc <stopa, stopa>   <stopa, stopa>   Alice? Alive?   Ja?  ... Czytaj dalej →

okruchu

Dlaczego się złoszczę na Ciebie, tak okrutnie? dociekam i nie wiem, czemu wciąż zatruwam studnię; chodzę i smęcę, jęczę i jęczę,  klęczę w podzięce przykrości nadętej, może wysysam, kości wykrzywiam, lecę i pędzę w swojej udręce, chybię z miłością, zatrutą ością wbijam i patrzę jak rosi się ona, skrzywiona mina, niczyja wina, leci i siąpi,... Czytaj dalej →

no

Poci się skóra nie od pieszczoty przyjemności, Leżę w ciemności, Dłonie już drgają koncert marności, Słucham w przykrości, Mrowi pod skórą stado małych gości, Nie pragnę samotności, Swędzi zło od środka z kości, Rzucam się w nagłości, Brzuch ból wysadza falami mdłości, Rozbieram się do nagości, Serce kołacze do drzwi zewnętrzności, Wrzeszczę: litości!, Głowa zyskuje... Czytaj dalej →

płyń

Przez głos syreny zwoływany zbaczasz z kursu obłąkany, wodzisz wzrokiem za melodią gdy piękności szukasz tej, i przechodzi Ci przez głowę myśl starego czasu z portu, byś uważał na przygodę, jednak Ty, coś raz widział i spróbował, odkąd wtedy dałeś nogę, zwariowałeś wśród tęsknoty, teraz czekasz na wchłonięcie bo głos w Twojej głowie ciągle woła... Czytaj dalej →

słuchać

Jestem tą, od której już niczego się nie dowiesz nowego, lepszego, mądrego, ciekawego, a szkoda, bo mam Ci tyle do opowiedzenia mojego.

Bułka’s note

I Filozofia Matematyki Realność obiektów matematyki istnieją realnie niezależnie od podmiotów je poznających Po co to zakładać? Co nam to daje? Co to oznacza? możemy poznawać światM za pomocą umysłu (tylko) uniwersalność matematyki dlaczego nie usiadłaś z przodu Rosie? związek z rzeczywistością nie jest konieczny prawa matematyczne są niezmienne Jest poznawalna sama w sobie -... Czytaj dalej →

Rosie Real

wkurwia mnie to wszystko, a zwłaszcza to, że jestem mała, gdy chcę być duża, większa od Twojego ego, mocniejsza od najokrutniejszego węża, chcę być lepsza, silniejsza, skuteczniejsza w zabawie nie do rozstrzygnięcia, potężniejsza, dziś, jutro, niebawem, pragnę tego z powabem, powiewem świeżości być cierpliwa gdy nie mogę znieść psychodelii Twoich gości, pragnę mocy w sobie... Czytaj dalej →

she

we śnie się nie umiera z doświadczenia, gdzie jesteś piękna?\Ziemia? czy otruć sto smoków trzeba by wiedzieć, że wystarczy Twoja piękna cera? nie z litości, a z pragnienia Ciebie mi trzeba? niewypowiedziane zdanie w ustach ślini duszę gdy myślę, że bez Ciebie się uduszę w tym ciasnym świecie z zegarkiem w dupie, chodź do mnie... Czytaj dalej →

środa po

odkryj koc idź w noc weź moc zerwij z drzewa o woc, który da Ci moc, z którą odkryjesz koc i pójdziesz w noc. uro boro ros. nieskończo noc ność utulenia i zbawienia, z grzechu wybawienia, przewidzenia, wykonania, umacniania do trwania w zbawczej łasce, i miłości pełnej ości. w całej ilości całości od nowości -... Czytaj dalej →

Duszo

Chora Ona   O Różo i Wy wszyscy co się przyczyniliśmy, O Piękności zkołtuniona. Niewidzialny sztorm w skowycie Twojej złości, tak pięknym, gdy w ciemności:   jest odkryciem, Twoim wygodnym łóżkiem życzeń szczyceń, byciem - nie-byciem, nieziemskiego spokoju na ziemskim goleniu, euforią w rajskim więzieniu: chcesz pozostać tu miłością, z miłością, warstwą zachwyceń, pięknością prawdziwą, wartą... Czytaj dalej →

uwaga.Witaj

Startujesz od bycia gościem w moich myślach. Co one robią teraz? roz myślają rozmawiają, obwiniają, zapraszają. Witają Ciebie! U Szekspira byłby ukłon. do it gently. przeszedł po mnie dreszcz, pociąg oliwa wrzeszcz wrze we mnie ona - myśl łona.

il faut tenter de vivre

a co jeśli to życie własne chcę sobie odebrać najbardziej? nie godność i szacunek, nie miłość czy nienawiść, nie dobro i nie zło? wtem głupotą nazwę ten nieroztropny wybór, i pomimo, że siebie okraść nie wypada, to bliżej mi w tej kwestii do grabieży niż do wolności młodzieży, to: to cudowny dar - to życie,... Czytaj dalej →

back

Sensem życia śmie nazywać szczęście, uśmiecha się w kółko bezczelnie, serotoniną dławi codziennie, radość dzieląc mnoży omijając dom boży, dniem i nocą rozbudza życia drzemanie, naiwna - słyszy nieprzerwanie, lekcją nazywa rozczarowanie, kocha wciąż padający deszcz, taki z niej życiowy dreszcz.

the

I. Zjawisko, a rzeczywistość Bertrand Russel - „Filozofia, nawet jeśli nie jest w stanie odpowiedzieć, na tak wiele pytań, jak moglibyśmy sobie tego życzyć, posiada przynajmniej zdolność stawiania pytań, które czynią świat ciekawszym i ukazują dziwność i cudowność skrytą tuż pod powierzchnią najzwyklejszych rzeczy, z jakimi stykamy się na co dzień.” nie denerwuj się gdy... Czytaj dalej →

list do listu

Nie jestem pewna czy moje miejsce jest miejscem, w którym jestem. Czy tylko to, że jestem tu gdzie stoję oznacza, że jest ono moje? Czy mam paranoję? Czy to, co biorę jest tak po prostu moje? Czy to co mi się oddaje powinnam przyjmować bez dyskusji wcale? Nie jestem pewna czy moje miejsce, w którym... Czytaj dalej →

Powrót Z Kina

Przywiozłeś dziewczyny: Olę i jakąś jej koleżankę do domu no i jakoś nie wiem, Ola gdzieś wyszła, my siedziałyśmy przy stole, Ola gdzieś wyszła. - nie wiem. - aaa! mówiła, że już musi iść bo, Ty po nią przyjechałeś, czy coś. To było takie dziwne, została ze mną ta dziewczyna, jakoś tam porozmawiałyśmy na mało... Czytaj dalej →

święta kropka

Cokolwiek się dzieje, Jestem i mam nadzieję, Łaknę, pragnę i kocham Ciebie, Ja spadam głęboko I nie rozumiem co się dzieje, Ale co do tego, jestem Przekonana, że jesteś Tym, o którego dobro Chcę zabiegać każdego Rana. Nie umiem, odpływam I źle ze mną się dzieje, Nie wiem jak rozpocząć Kolejny dzień bez Ciebie. Nie... Czytaj dalej →

Wy

Kimkolwiek jesteś: Łukaszem, Tomaszem, mężczyzną lub kobietą; życzę Ci dobrze; a tak po prostu dziękuję za słońce, niech wyrazem tego będzie historia, którą Ci odopowiem. Dam Ci coś mojego, co bez Ciebie by nie zaistniało. Dając - oddaję. Wczorajsze popołudnie było niezwykle mroźnym i słonecznym dniem. To połączenie ciepła i chłodu zawsze jest intrygujące i... Czytaj dalej →

movie

Aż poleje się krew? 2007 Czy śpimy? Jest na hbo go chyba za niedługo śpimy Ok ? wolałabym za niedługo nie spać, a w zasadzie to nie chcieć spać ? Hmm... chcesz spać, czy nie? ? ? ? ? ? chcę spać, ale wolałabym nie chcieć spać Dlaczego? ? bo chciałabym jedno i drugie intensywnie... Czytaj dalej →

absurd

gdy dążyłam do swojego własnego harmonijnego szczęścia - byłam dobra, i świat to odbierał i oddawał, gdy zaczęłam dążyć do dobra, by być lepszą, a w konsekwencji dobrą, ale inną osobą, zaczęłam być nieszczęśliwa, i świat? był nieznaczący wcale.

niektóre nie- części mojej duszy nie są Twoje. niektóre nie- części mojej duszy są nie- Twoje. wszystkie nie- części mojej duszy są nie- Twoje. żadna nie- część mojej duszy nie jest Twoja. niektóre części mojej dyszy nie są nie- Twoje. żadna część mojej duszy nie jest nie- Twoja. niektóre części mojej duszy są Twoje. wszystkie... Czytaj dalej →

such a beautiful lie

niebo, niebo, nie bo nie, nie, bo spadasz mi na głowę, wcale Cię tu nie chcę, teraz to nie oni płaczą jak zazwyczaj, a ja, bo zgubiłam się w raju na haju, tu na ziemi.

góra

Przerasta mnie wszystko, I nie przesadzę - przyznając się i Podążając dalej, Ściany pod górę to tylko detale, Ten świat dookoła Nie ma już najmniejszego skrawka Przychylnej mi ziemi, Mogę stukać i wrzeszczeć: No przytul mnie choć wietrze! Ale to na nic: Zgubiłam się I nie umiem przy Tobie odnaleźć, Boję się i nie mam... Czytaj dalej →

3

płonę, artystycznie płonę przez galaktyk lata. zostawiając światła świata daleko za czubkiem swego nosa i końcem superego, paskudnego i mojego. tak prosto i po prostu, naturalnie i przedrefleksyjnie nie szukając i nie podążając; jestem płodzącą to, właśnie jak mi się jawi to - a właściwie zjawia. znoszę granicę między „wykluczające” a „zaprzeczające”, nie z celowości... Czytaj dalej →

Dzień dobry!

Maszeruję pod wiatr, dziś tak ładnie nieprzesadnie, słońce przebłyskuje przez chmury, dotyka porannym promieniem policzka mego, w głowie odurzony umysł, przygniata zdarzenia swym ciężarem prostych znaczeń, chyba oczekując awantury, ale się dziś im nie dam, poukładam z wiatrem żądze w mojej głowie aby nie rozwiały się za bardzo i komuś innemu nie usiadły na barku... Czytaj dalej →

ja

Amor incipit ab ego. Miłość zaczyna od "ja". a skoro jest nas we dwoje, ja oddaję to co Twoje.

ikea

Nie słyszysz mnie, A ja już wrzeszczę wniebogłosy, Obrywam piórka Swojej duszy, Jęczę i czuję, że pukam Nie do siebie, Pragnę i nie cierpię, Nie chcę i boję się, Że stracę, Schować w środku Nie umiem, Tonę i wyciągam Na ratunek język, Niezdarnie i nietrafnie - Niepoprawnie; Skończ te baśnie I zamknij się już Właśnie.... Czytaj dalej →

INNY. narysuj to

Kosmiczne apogeum szczęścia, wylądowało dziś ale niestety jest nie do wzięcia; pachnące struny głosowe obcych dziś pachną śpiewająco, jednak - nie dla życia kwitnąco, obcością swą dudnią i huczą, dzikością swoistości rzeczywistość bałamucą, rozpierają płuca zapachem, że z każdym oddechem trochę się stajesz z nimi bratem, a z każdym wydechem ktoś kradnie Ci życia sekundę... Czytaj dalej →

Pragnę Cię

Pragnę Cię Chcę powoli Kochać się Sennie Całować Cię Rozbudzać Nieśpiesznie Szeptem Witać Cię Nie od razu Na Ciebie Wejść Z namysłem Chłonąć Cię Subtelnie Z pewną Nieśmiałością Pozwolić oglądać Się Płynnie Wsadzić Cię Bezwstydnie Nieprędko Poruszać się Na Tobie Z Tobą We mnie Równo Odruchowo Ścisnąć Cię Nieładnie Etapami Rozkoszować Rozkochiwać Się Starannie Oddawać... Czytaj dalej →

do czasu.

jestem jedyną winną, biorę wszystkie oskarżenia, nie jestem wystarczająco dobra, a może jestem po prostu zła; gdy Ty spadasz, nie umiem być najlepsza, kiedy czuję, że my balansuje na cienkiej granicy* i widzę, że Ty tu nie jesteś, nie widzę swojego dobrego znaczenia, nie wiem którędy być dobrym wpływem, którym słowem Cię bolę i którym... Czytaj dalej →

wroclove

gramolić się zachciało pani do Twojego szczęścia, z przejęcia się tym faktem udało się jej, z nietaktem, przesolić wszystko bardzo, nie zdając sobie sprawy, że pan wyruszył na wyprawy, tylko po to, by pierdolić jesienią złotą.

na amen

toń we mnie do dna, roztapiaj się we mnie cały, rozpadaj się we mnie na kawałki, krusz się jak ciastko, rozsypuj się do reszty, rozwarstwij się starannie, rozpryśnij się totalnie, na mnie, na zawsze to rób, aż po grób.

ż

niebo ciemnieje koło popołudnia, echo jest mroczniejsze, które wykrzykuje studnia, noce są chłodniejsze, wiersze boleśniejsze, liście kolorowe rzucające się na głowę, umierają, trochę jak coś we mnie więdnie, ten miesiąc miał być trudny, ale oszukał mnie, i jest obłudny, miałeś być wolny, a ja obok Ciebie, pas - nie rzekł czas i trach, czuję w... Czytaj dalej →

nieprawi

boję się, że przestałeś chcieć do mnie mówić, a ja wichurą namiętności choćbym i była, to i tak nie zawładnę, nie okiełznam Cię siłą, za mała jestem w swych postaciach by móc Cię inspirować do działania, boję się, że milczenie oznacza pokłosie rozczarowania, a we mnie ten strach przechodzi od krzyku na jawie drepczącego powolutku... Czytaj dalej →

morze

Wkurza mnie jej Ciebie traktowanie, Wkurza mnie jej do Ciebie pisanie, Wkurza mnie jej na Ciebie krzyczenie, Gdy jesteś dla niej na skinienie, Wkurza mnie jeżdżenie do apteki, Wkurza mnie jej władczość, agresywna siła. Ze słowami, którymi mnie upodliła. Przejmuję Twoją wizję. Wcale nie głupio i nie głupią. Jest biedna, jest jej źle, ale Pisząc... Czytaj dalej →

lepko

Szmata! Wywlokłaś swoje ja w worku na zewnątrz świata, tyle że dałaś się wkręcić w wir wyobrażeń, że możesz się z kimś zbratać? Zdzira! Pomyślałaś, że ktoś zrozumie Twoje postrzeganie i w Twoim punkcie stanie, że oswoi, ukoi gdy w Tobie milczącej kolcem w gardle stoi? Suka! Zaczynałaś opowiadać i nigdy nie skończyłaś, a teraz... Czytaj dalej →

esencja

wrażliwa, pełna życia i cholernie fascynująca. przeklinam. palę. piję. tak też żyję. wpatrz się do oślepnięcia i wsłuchaj do ogłuchnięcia. wzajemnie - to odbicie, a nie własna refleksja na życie.

pełnia

boję się swojego oddania, pełnego jak przelana woda z dzbana do dzbana, płynę całością swoją dobrocią i złością, swoją istością za Twoją miłością, nie umiem inaczej się nie oddać szczerze, pojmuję, że coś tracę w tej popieprzonej wierze ale nie umiem być swoją częścią tylko zwierzęcą, która pożąda, pragnie i trzyma w napięciu, jestem całością,... Czytaj dalej →

sen

siedzę na ławie, takiej ciężkiej drewnianej, która to zazwyczaj występuje w komplecie z drewnianym stołem urozmaicając przydrożne ogródki podłych karczm. przede mną widok rozpościera się na polanę, nie taką górską, lecz taką mazurską, ot zwykłą trawiastą polanę, w oddali widać zarys karczmy, dworku, czy sali weselnej (bez różnicy). po mojej twarzy rozpływa się ciepły strumień... Czytaj dalej →

po

ty zdecyduj i wbij kij w środek serca, otwórz książkę i sponiewieraj się za czyn, warty mokrych łez, góra trzech, idź i krzycz, o ideę walcz, bo kiedy jak nie dziś wchłoniesz w siebie cały ten uliczny szlam, potem skowycząc czołgaj się do kamiennych bram, u których wrót nie czeka nikt, tylko ten, ten sam... Czytaj dalej →

uroboros

Wielkości tych dni nie zmierzę słowami ani liczbami, Miłością wypełniona oddaję swe ciało i krew tętniącą życie, dzieląc się z Wami Sobą – jestem dla Was moi przyjaciele, a szczególnie dla Ciebie, Martwy dzwon na wieży nadal wierzy i patrzy z wysoka na mnie Jak poddałam się w jego oczach w walce, Odwrócona – ja... Czytaj dalej →

shhh…

jesteś brakiem dźwięku - niesylabą, nienutą w otchłani zamętu, prowokujesz synapsy połączone pochodniami, które palą się do Ciebie i przestać nie mogą bo przecież będąc nieobecnością nie możesz być trwogą, a jednak zadziwić się mrówki w zwoju mózgowym nie mogą, bo nie będąc - jesteś głuchą mową, niemową, umowną ciszą, podczas której słyszę Cię teraz... Czytaj dalej →

bang

raz dwa trzy dziś odpadasz Ty, lekko miękko ze zwiędniętym sercem Ty, ładnie, gładko, przetrawiona Twoja wola dziś, to nie świeży, słodki, miękki ptyś, trudno, ciężko miło być, gdy pod powieką potwór drzazgą tkwi.

z

no chodź na spacer! masz fajki? mam. poczekaj na mnie, nie przechodź przez te pasy… poczekaj, idę po zapalniczkę do pokoju. nie. idziemy na spacer. teraz. nie mamy dużo czasu. zgoda.   poszliśmy na spacer, w obcym mieście, obcy sobie. cała noc przespacerowana z Tobą, cała noc przeporozmawiana z Tobą, cała noc fantastycznie spędzona z Tobą.... Czytaj dalej →

te niepotrzebne przerwy

jeżeli odejdziesz ponownie znowu wtórnie na nowo jeszcze raz kolejny raz z powrotem zabierzesz tylko swoje ciało, wszędzie tam gdzie go nie będzie, przyjdę do Ciebie z siekierą i liczę, że wtedy się uśmiechniesz i powiesz: to miłe uczucie bycia wstrętnym znaczy, że nie jestem dla Ciebie człowiekiem obojętnym.

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑